ROZDZIAŁ 2
Obudził mnie przeraźliwy głos budzika. Popatrzyłam na
zegarek 5:20.
-Oni chyba powariowali. – mruknęłam od niechcenia pod nosem.
Dzisiaj już wyjeżdżam na wakacje. Już od dawna zastanawiałam
się jak będzie wyglądać Konradowo. Wzięłam ubrania, które przygotowałam już
wczoraj i poszłam do łazienki odświeżyć się i ubrać. Po wyjściu usiadłam na
łóżko z laptopem. Zalogowałam się na facebooka, spojrzałam, że mój kolega z
klasy jest dostępny. Ciekawiło mnie to więc postanowiłam do niego napisać, lecz
chłopak był szybszy:
-Hej Nicky – napisał.
-Hejka Chris – bo tak miał na imię chłopak – co ty tak
wcześnie wstałeś ???
-Jadę dzisiaj na jakiś obóz razem z kuzynkami, ale
kompletnie i się nie chce.
Czyżby Chris jechał na ten sam obóz co ja ???
-Fajnie, bo ja też jadę dzisiaj na obóz J
-Super, a gdzie ???
-Takie małe miasteczko Konradowo o ile się nie mylę. Jadę
tam pod namioty do lasu.
-Nie uwierzysz ja też tam z kuzynkami jadę !!!
Nogi mi się ugięły. Chris podobał mi się już od ponad roku,
ale jestem na tyle tchórzliwa, że on się tego chyba nigdy nie dowie, jak bardzo
się w nim… zakochałam ??? Tak, chyba tak to można ująć.
-Ok. Ja kończę bo muszę dopakować ostatnie rzeczy, do
zobaczenia J
-Narka ;d – jak ja nienawidziłam kiedy ktoś się żegna ze mną
w ten sposób!!!
-Grrr. – mruknęłam do siebie pod nosem.
Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na biurko.
-Ahh. Będzie mmi brakowało mojego pokoju.- uśmiechnęłam się
sama do siebie. Zabrałam swoją torbę i plecak i zeszłam na dół do rodzinki.
Moja mama przygotowała mi moje ulubione tosty z nutellą, zaczęłam szybko je
zjadać. Wstałam otworzyłam lodówkę i nalałam do szklanki zimny sok pomarańczowy
i wypiłam go jednym duszkiem. Po chwili byłam gotowa do wyjścia. Tata spakował
moje rzeczy do bagażnika, a ja z mamą wsiadłyśmy do samochodu, po chwili
dołączył do nas tato i pojechaliśmy w wyznaczone przez opiekuna miejsce. Po
niecałych 15 minutach byliśmy na miejscu. Przywitałam się z naszym opiekunem z
którym znam się około 3 lat więc bez skrępowania jestem z nim na ‘ty’.
-Cześć Hazz. – przywitałam się miło z opiekunem.
-O, cześć Nicky szybka jesteś, mamy jeszcze około 30 min.-
powiedział Hazz.
-Wiem ale wolałam być przed czasem, niż się spóźnić. –
uśmiechnęłam się do niego.
-I słusznie. – również odpowiedział mi uśmiechem.
-Dobra to ja lecę do rodziców.- szybko powiedziałam.
-Okej tylko nie za daleko bo za 20 minut jest zbiórka. –
powiedział Hazz. Na odchodne tylko pokiwałam głową. Z pomocą taty wyciągnęłam
swoje rzeczy z bagażnika i powędrowałam na miejsce zbiórki. Serce zaczęło mi
szybciej bić i nogi się pode mną ugięły gdy tylko zobaczyłam JEGO !!! Podszedł do mnie, a ja się tak zestresowałam,
że nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Hej Nicky, cieszę się, że też jedziesz. Myślałem, że nie
będzie zbyt fajnie, bo nie przepadam za moimi kuzynkami – wskazał głową na
bliźniaczki, do których pomachałam.
-Ja się wprost nie mogę doczekać, kiedy dojedziemy na
miejsce ! – z trudem udało mi się wypowiedzieć to krótkie zdanie.
Zbiórka się zakończyła . Tato pomógł mi spakować moje rzeczy
do autobusu i pożegnałam się z rodzicami. Wsiadłam do pojazdu i zajęłam wolne
miejsce, po chwili zorientowałam się, że ktoś obok mnie usiadł – wiem ja i ta
moja niezawodna spostrzegawczość – zdziwiłam się, gdyż tą osobą ukazała się
kuzynką Chrisa. Po pół godzinie jazdy nieoczekiwanie zasnęłam. Obudziłam się
dopiero gdy Mari – kuzynka mojego ‘kolegi’-
zaczęła powoli mnie budzić.
-Nicky wstawaj jesteśmy już na miejscu. – powiedziała miło
moja sąsiadka.
-Dzięki za pobudkę. – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Nieoczekiwanie odwzajemniła uśmiech.
Po 15 minutach wszyscy wysiedliśmy i zabraliśmy z autobusu
wszystkie swoje rzeczy.
Nieźle :* Jestem z Ciebie dumna ^-^
OdpowiedzUsuńDziękuję ci bardzo :*
Usuń