niedziela, 23 czerwca 2013

splótł nasze palce



ROZDZIAŁ 7
Następne trzy dni toczyły się takim samym rytmem jak poprzednio, pomijając fakt, że kilka razy rozmawiałam przez telefon z Angelą, która jak mówiła świetnie jej się układa z Joshem. Dzisiejszego dnia zaczęły się warty w godzinach nocnych. Zgłosiłam się do warty od 00:00 do 02:00 a razem ze mną Chris, Thomas i jego siostra Nicola. Szczerze mówiąc nie za bardzo przepadałam za Nicolą ale bez wzajemności. Zaczął się czas naszej warty. Chris przyszedł do mnie, żeby mnie obudzić. Zaspana, ociężale podniosłam swoje powieki i zobaczyłam Chrisa:
-Nicky, wstawaj, zaczyna się nasza warta – cicho powiedział chłopak, żeby nie obudzić reszty dziewczyn.
-Ok. daj mi tylko 2 minuty ok ? – powiedziałam zaspanym głosem.
-Dobra, ja będę czekać koło głównego namiotu – powiedział chłopak, po czym opuścił namiot.
Musiałam się ubrać w ciepłe rzeczy, ponieważ noce w Konradowie były strasznie zimne. Ubrałam na siebie 3 bluzy i wychodząc z namiotu zabrała ze sobą koc. Chris tak jak mówił czekał razem z Thomasem i Nicolą przy głównym namiocie. Uzgodniliśmy razem, że zmiana będzie co pól godziny. Ja i Chris wzięliśmy wartę przy bramie naszego podobozu, a Nicola i Thomas przy namiocie głównym... Razem z NIM siedziałam na jednej ławce. Po 5 minutach Chris się zorientował, że cała trzęsę się z zimna i poszedł w stronę swojego namiotu po koc, żeby nas okryć. Po chwili wrócił, zabrał mój koc, usiadł obok mnie i przykrył nas oboje moim kocem od tyłu, a swoim od przodu. Zaraz po okryciu nas szczelnie kocami poczułam, że Chris szuka mojej ręki, a gdy ją odszukał splótł nasze palce i oparł swoją głową o moją tak, że nie miałam wyjścia i oparłam swoją głowę o jego bark. Czułam w swoim brzuchu mnóstwo motyli. Siedzieliśmy tak przez resztę tego czasu, jaki mieliśmy wyznaczony do warty, po niespełna 20 minutach nadszedł czas na zmianę, tym razem ja i Chris siedzieliśmy w namiocie, a Nicola i Thomas przy bramie. Nagle zauważyłam, że na ziemi leży materac, natychmiast się na nim położyłam a chłopak się zaśmiał i powiedział:
-Nie za wygodnie ci jest – zapytał Chris rozbawionym głosem
-Nie skąd ale jest mi cholernie zimno – powiedziałam nieco smutniejszym i rozdygotanym głosem.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko lekko się uśmiechnął, przykrył mnie drugim kocem i położył się tuż obok mnie tak, że nasz ciała się stykały. Z lekką niepewnością objął mnie w talii i leżeliśmy tak do następnej zmiany warty. Te 2 ostatnie warty wyglądały podobnie do poprzednich i rozeszliśmy się do swoich namiotów, po czym zmorzył nas sen …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz