ROZDZIAŁ 6
Następnego
dnia obudziłam się rześka i wypoczęta. Dzisiaj był dzień wolny, nie mieliśmy
zaplanowanych żadnych wypadów do miasta. Po śniadaniu postanowiłam się oddalić
od mojego pod obozu i napawać się pięknymi widokami jeziora oraz lasu po
drugiej stronie. Naszła mnie myśl, żeby zadzwonić do Angeli, więc wyjęłam swój
telefon i wybrałam numer. Po paru sygnałach odebrała.
-Siemanko
Angela co tam słychać ?
-Spoko mam małego
newsa i o ile się nie mylę to się z niego ucieszysz
-No dobra
dawaj
-Pamiętasz
może Josha ?
-No kojarzę
go a co ?
-No bo
wczoraj poprosił mnie o chodzenie
-Super,
bardzo się cieszę i życzę wam szczęścia i pozdrów Josha ode mnie
-Spoko nie
ma sprawy
-Przepraszam
cię, ale muszę już kończyć, całuski pa
-Pa :*
Siedziałam
jeszcze z 10 min i cieszyłam się widokiem, kiedy usłyszałam że ktoś podąża w
moją stronę. Tą osobą okazał się Chris.
-Hej Nicki,
Czemu po śniadaniu tak szybko zniknęłaś ?
-Chciałam
trochę pobyć sama J
-Ale teraz
już nie będziesz sama. Ja ci potowarzyszę.
-Jak chcesz.
Jakiś czas
gdy siedzieliśmy na pomoście ja patrzyłam się w przestrzeń a Chris cały czas
patrzył się na mnie. Już chciałam zapytać czy mam coś na twarzy. Ale szybko
ugryzłam się w język.
-Ok. Chris
trzeba się już zbierać pewnie Hazz wymyślił kolejne zabawy.
-Masz rację
chodźmy się pośmiać.
Szliśmy prze
las równym krokiem i nie odzywając się do siebie, słowa nie były nam potrzebne
wystarczyły krzyki i śmiechy, które przeszywały las na wskroś.
___________________________________________
Bardzo przepraszam, że taki krótki ale mam nadzieję, że się spodoba całuski Nicky ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz